Tak sobie siedzę i oglądam ogłupiacza, jakim jest mój telewizor i naszła mnie pewna refleksja. Jak to wszystko jest sprytnie skonstruowane, każda reklama jest przemyślana i ma trafiać do największej liczby odbiorców. Ba nawet więcej, samo ustawienie jeden reklamy obok drugiej ma swój sens. Dlaczego wspominam o tym?  Ano już tłumaczę. Znowu udało mi się obejrzeć jeden z moich ulubionych seriali kryminalnych (ten z dwoma odpowiednikami Sherlocka i Watsona) i bach reklamy. Jako że nie jest to nagrany program, czyli bez możliwości przewijania do przodu i kątem oka niestety oglądam ten chłam, którym nas szpikują. Widzę wspaniałą reklamę gdzie kamera powoli zbliża się do stołu gdzie leży taki zwykły pomarańczowy ołówek, zmienia się otoczenie, zmienia się stół, ale ołówek cały czas ten sam. W tle lektor wylicza, gdzie ten ołówek jest używany i za co jesteśmy mu wdzięczni. Jednak to nie jest reklama materiałów piśmienniczych, bo na końcu okazuje się, że chodzi tutaj o nowego iPAD Air, lżejszego i lepszego od poprzednich modeli. Za chwilę tą idyllę psuję jednak kolejna reklama z Wodeckim śpiewającym Maję … Taka sama sytuacja tyczy się iPhone 5S … ble ble jeszcze raz ble. Nie przepadam za Apple i nie przewiduję żebym miał kiedykolwiek do swojego genialnego iPoda miał coś więcej dokupić, ale popsuć tak piękny klimat to woła o pomstę.